
Pamiętam ten mecz w Katarze jak dziś. Cała Polska zamarła, kiedy sędzia podyktował rzut karny dla Argentyny. Do piłki podchodził sam Leo Messi, a w naszej bramce stał on. Wojtek. W tamtej chwili nie myślałem o taktyce, o statystykach. Myślałem tylko o tym, jaką presję musi czuć ten facet. I wtedy obronił. Niewiarygodne. To właśnie takie momenty definiują wielkich sportowców i sprawiają, że kibice zadają sobie pytania nie tylko o jego formę, ale też o całą jego drogę. Zastanawiamy się, skąd czerpie tę dojrzałość, to doświadczenie. I często pada to proste pytanie: ile lat ma Wojciech Szczęsny? Bo patrząc na jego spokój, można by pomyśleć, że gra od zawsze.
Spis Treści
ToggleJego historia to coś więcej niż tylko suche fakty. To opowieść o chłopaku z Warszawy, który miał marzenia większe niż niejeden stadion, na którym przyszło mu grać. To podróż pełna wzlotów, bolesnych upadków i spektakularnych powrotów. Prześledźmy ją razem, żeby zrozumieć, jak ten talent ewoluował i jak jego wiek na każdym etapie kariery wpływał na jego grę.
Wojciech Szczęsny urodził się 18 kwietnia 1990 roku w Warszawie. To oznacza, że w 2024 roku stuknęły mu 34 lata. Jego data urodzenia jest o tyle ciekawa, że od małego był skazany na piłkę. Jego ojciec, Maciej Szczęsny, sam był przecież świetnym bramkarzem i reprezentantem kraju. Można powiedzieć, że Wojtek dosłownie wychował się w bramkarskich rękawicach. Nie było mowy o przypadku. Pierwsze kroki stawiał w Agrykoli Warszawa, potem trafił do Legii. To tam jego talent eksplodował na tyle, że zauważyli go skauci z całej Europy.
I wtedy stało się coś, co dla wielu młodych chłopaków jest tylko snem. W 2006 roku, mając zaledwie 16 lat, spakował walizki i poleciał do Londynu, by dołączyć do akademii Arsenalu. To była szalona decyzja, rzucenie się na głęboką wodę. Ale to właśnie ten ruch zdefiniował całą jego przyszłość. Musiał szybko dorosnąć, nauczyć się samodzielności i walczyć o swoje w jednym z największych klubów na świecie.
Jego czas w Arsenalu to prawdziwy rollercoaster. Pamiętam, jak przebojem wdarł się do pierwszego składu. Miał ledwo 20 lat, a już dyrygował obroną w Premier League. Był pewny siebie, czasem może nawet zbyt arogancki, ale miał ku temu podstawy. Jego parady potrafiły wprawić w osłupienie. Zdobył z Arsenalem Puchar Anglii, był momentami absolutnym numerem jeden. Ale były też te gorsze chwile. Błędy, które kosztowały punkty, no i ta nieszczęsna afera z papierosem pod prysznicem… To wszystko pokazywało, że mimo ogromnego talentu, wciąż jest młodym człowiekiem, który musi się jeszcze wiele nauczyć. To był trudny, ale cholernie ważny okres, który go ukształtował. Pokazał mu, jak cienka jest granica między byciem bohaterem a winowajcą.
Po trudniejszym okresie w Londynie, wielu go skreśliło. Transfer do AS Roma w 2015 roku wyglądał jak zesłanie, próba odbudowy. Ale dla Wojtka okazał się zbawieniem. W Wiecznym Mieście odnalazł spokój i regularność. To we Włoszech dojrzał jako bramkarz i jako człowiek. Dwa lata w Romie to był pokaz jego prawdziwych możliwości. Grał równo, na światowym poziomie, ratował drużynę w nieprawdopodobnych sytuacjach. To tam z pyskatego, utalentowanego chłopaka przeistoczył się w kompletnego, świadomego swoich umiejętności bramkarza. Właśnie wtedy pytanie, ile lat ma Wojciech Szczęsny, zaczęło mieć inne znaczenie. Wszyscy widzieli, że jego metryka nie nadąża za jego boiskową mądrością.
W 2017 roku stało się coś, co wydawało się niemożliwe. Wojciech Szczęsny trafił do Juventusu, by zostać następcą Gianluigiego Buffona. Wyobrażacie to sobie? Wejść w buty absolutnej legendy, ikony tego klubu. Presja była niewyobrażalna. Całe Włochy patrzyły mu na ręce. A on? Zrobił to z taką klasą, że aż trudno uwierzyć. Nie próbował być drugim Buffonem, był pierwszym Szczęsnym. Szybko zdobył zaufanie kibiców i kolegów z drużyny. Został filarem Starej Damy, z którą seryjnie zdobywał mistrzostwa Włoch. Jego interwencje w Lidze Mistrzów czy w kluczowych meczach Serie A to materiał na osobny artykuł. Pokazał, że ma mentalność zwycięzcy, godną koszulki z numerem 1 w takim klubie.
Gra dla reprezentacji to dla Wojtka zawsze był temat specjalny. Zadebiutował w niej już w 2009 roku i od tamtej pory przeżył z kadrą wszystko. Były wielkie turnieje, jak Euro 2012, gdzie pechowa czerwona kartka w meczu otwarcia złamała serca kibiców. Były chwile chwały i momenty rozczarowań. Ale to, co zrobił na Mundialu w Katarze w 2022 roku, przechodzi ludzkie pojęcie. Obrona dwóch rzutów karnych, w tym jednego strzelanego przez Messiego, to już jest historia polskiej piłki. Pamiętam, jak skakałem z radości. W tamtym turnieju był naszym absolutnym liderem, skałą, o którą rozbijali się rywale. Pokazał charakter, którego oczekuje się od filarów drużyny, podobnie jak od Roberta, którego wiek i doświadczenie również były kluczowe. To wspaniałe mieć w kadrze takich liderów, którzy potrafią rywalizować z największymi, jak wspomniany Messi czy Cristiano Ronaldo.
Jego droga w kadrze jest dowodem na to, że nigdy się nie poddawał, nawet gdy bywało naprawdę ciężko.
A kim jest Wojtek, kiedy zdejmie rękawice? Przede wszystkim to facet z ogromnym dystansem do siebie i fantastycznym poczuciem humoru. Jego wywiady często stają się hitami internetu. Jest mężem piosenkarki Mariny Łuczenko-Szczęsnej i ojcem Liama. Tworzą jedną z najbardziej znanych par w Polsce, ale udaje im się zachować w tym wszystkim normalność. W świecie, gdzie życie prywatne gwiazd, takich jak Wersow czy artystek sceny muzycznej pokroju Cleo, jest ciągle na świeczniku, oni wydają się świetnie sobie z tym radzić. Wojtek nie udaje kogoś, kim nie jest. Jest szczery, czasem do bólu, i to właśnie za to fani go uwielbiają. To nie jest tylko sportowiec, to po prostu ciekawa osobowość.
Patrząc na jego dotychczasowe dokonania, jedno jest pewne – Wojciech Szczęsny już zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiego sportu. To nie ulega wątpliwości. Tytuły mistrzowskie, niezapomniane interwencje, bycie numerem jeden w Juventusie i w reprezentacji. To wszystko buduje jego legendę. I chociaż wielu zastanawia się, ile lat ma Wojciech Szczęsny i ile jeszcze grania przed nim, on sam zdaje się tym nie przejmować. Wciąż jest w genialnej formie i udowadnia, że dla bramkarza wiek to często tylko liczba, która przekłada się na bezcenne doświadczenie. Jego życiorys to gotowy scenariusz na film. A ja mam wrażenie, że najlepsze sceny wciąż są jeszcze przed nami.
Copyright 2026. All rights reserved powered by domyogrody.eu